Yamada Taichi - W pogoni za dalekim głosem
No cóż, zachęcony całkiem ciekawym i wpadającym w moje gusta "Obcym"
tegoż samego autora zdecydowałem sięgnąć po kolejną jego powieść.
Wrażenia są jednak tym razem nieco odmienne, ale mimo to pozytywne.
Yamada
Taichi przedstawia nam historię Kasamy Tsuneo, młodego pracownika biura
zajmującego się sprawami imigrantów. Jak czytamy już na początku, jego
praca polega między innymi na bezpośrednich działaniami, między innymi
dokonywaniem obław i aresztowań. Właśnie podczas jednej z tych akcji
dochodzi do dosyć nietypowych wydarzeń. Ścigając jednego z nielegalnych
imigrantów zapuszcza się na cmentarz. I w chwili gdy wydaje się, że już
jego rola właściwie się skończyła, bo trzyma zbiega na muszce, dopada
go niebywałe uczucie. Ciało przeszywa niespotykana dla niego dotąd
rozkosz i niejako traci nad sobą kontrolę.
To
wydarzenie staje się podstawą dalszej fabuły. Dodatkowo od wspomnianego
dnia zaczyna nawiedzać go głos kobiety. Przez to jego życie zaczyna się
zmieniać - ma problemy w pracy, plany związane z małżeństwem zaczynają
się sypać (nie jest to bynajmniej małżeństwo z miłości). Na dodatek
wspomnienia z pobytu w USA coraz bardziej go dręczą.
Książkę
czyta się dobrze, sam przeczytałem ją za jednym posiedzeniem. Każdy z
wątków zajmuje tyle miejsca ile powinien. Niezbyt duża objętość stanowi
raczej zaletę - wszystko zgrabnie ujęte bez zbędnego przedłużania.
Powieść niejako o samotności, ale powiedziałbym, że nie do końca.
Jedynie wydarzenia w USA nie do końca mi pasują do całości. Rozumiem, że
mają spory wpływ na zachowanie bohatera i oczywiście jest tu logiczna
całość itd. Ale jakoś do mnie osobiście nie przemawiają i już.

